DODAŁ: Jakub Koberling | 23 kwietnia 2026r. godz. 11:40:00
Nowy sposób na wymuszanie mandatów? Policja wyjaśnia wpis z sieci [NAGRANIE]
Podcast Gminy Nowy Tomyśl - "Bez Montażu"
➔ AKTUALIZACJA - SIÓDMY ODCINEK
Groźny wypadek na autostradzie A2 - ciężarówka uderzyła w pojazd obsługi
ZDJĘCIE POGLĄDOWE

W ostatnich dniach media społecznościowe w naszym regionie rozgrzały wpisy dotyczące działań policjantów z ruchu drogowego. Na lokalnych profilach pojawiły się ostrzeżenia przed nieoznakowaną Cuprą. Autorzy postów twierdzili, że funkcjonariusze celowo prowokują niebezpieczne sytuacje, by wystawiać wysokie mandaty. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna, co potwierdziło policyjne nagranie.

Według krążącej w sieci wersji policjanci mieli czekać, aż auto przed nimi zacznie wyprzedzać, a potem gwałtownie ruszać i twierdzić, że to oni pierwsi sygnalizowali manewr. Internetowy wpis sugerował, że to nowy sposób na wymuszanie mandatów w wysokości około 1000 złotych. Informacja szybko stała się wiralem, budząc spore oburzenie i falę negatywnych komentarzy.

Komenda Powiatowa Policji w Nowym Tomyślu nie zostawiła tych zarzutów bez odpowiedzi. Funkcjonariusze postawili na pełną przejrzystość i zaprosili osoby czujące się pokrzywdzone na spotkanie, by wspólnie przejrzeć materiały dowodowe. Z tego zaproszenia skorzystał tylko jeden mężczyzna, który przybył do komendy wraz z synem.

Podczas spotkania odtworzono nagranie z urządzenia zamontowanego w policyjnej Cuprze. Wideo pokazało przebieg zdarzenia z perspektywy, której nie da się podważyć. Okazało się, że to 72-letni kierowca wyjechał na lewy pas w momencie, gdy policyjne auto znajdowało się już na nim od dłuższego czasu i było w trakcie wyprzedzania. Funkcjonariusze musieli uciekać na pobocze, aby uniknąć zderzenia.

Mężczyzna po obejrzeniu filmu przyznał, że całkowicie źle ocenił sytuację na drodze. Wyjaśnił, że jego wcześniejsza reakcja i oskarżenia wynikały z emocji oraz negatywnych opinii, które wyrażali inni ludzie. Przyznał wprost, że nagranie wyjaśniło jego wątpliwości.

Warto zauważyć, że osoba, która jako pierwsza opublikowała w sieci oskarżycielski post, do tej pory nie zgłosiła się na policję. Nie przedstawiła też żadnych dowodów na potwierdzenie swoich słów. Tymczasem pod wpisem zdążyło pojawić się mnóstwo obraźliwych komentarzy uderzających w pracę funkcjonariuszy.

Policja zdecydowała się upublicznić informację o przebiegu tej konfrontacji, aby ukrócić spekulacje. Ta historia to dobra lekcja tego, jak łatwo w sieci o niesprawiedliwy osąd. Policjanci zaznaczają, że drzwi nowotomyskiej komendy pozostają otwarte dla każdego, kto ma wątpliwości co do otrzymanego mandatu. Każdy może przyjść, porozmawiać i zobaczyć dowody, zamiast szukać sprawiedliwości w internecie.